
Każdy ma swoją drogę.

Każdy ma swoją drogę.
Przez wiele lat wydawało się nam, że odpowiedzi czekają gdzieś daleko.
Za kolejną granicą. Za kolejnym pasmem gór. Za kolejną pustynią.
Przemek od lat buduje samochody wyprawowe. Sam nimi podróżował. Często samotnie. Każda wyprawa uczyła czegoś nowego. Każda zostawiała po sobie kolejne doświadczenia, kolejne pomysły i kolejne rozwiązania, które później trafiały do budowanych przez niego samochodów.
Droga była jego sposobem poznawania świata.

A może trochę także samego siebie.
Potem pojawiłam się ja.
A chwilę później Henio.

Nasze plany znowu się zmieniły. Nie dlatego, że przestaliśmy kochać drogę. Po prostu zaczęliśmy rozumieć ją inaczej.
Rozstaj dróg w lesie
Dzisiaj bardzo często jedziemy do tego samego lasu. Do miejsca, które znamy niemal na pamięć.
Przemek rozstawia mały palnik. Smaruje chleb masłem. Smaży jajka sadzone. W termosie zawsze jest wrzątek.



Czasem lądują w nim młode pędy sosny. Czasem liście brzozy. Czasem płatki róży. To zależy od tego, co akurat znajdziemy po drodze.
Henio jeszcze nie biega. Raczkuje po kocu. Zbiera kamienie. Trzyma kubek większy od swojej dłoni. Psy leżą obok.

I nagle okazuje się, że niczego więcej nam nie potrzeba.
Każdy czegoś szuka. Jedni jadą przez pół świata. Inni idą na spacer do lasu. Każdy wybiera własną drogę.
Ale wydaje nam się, że wszyscy szukamy bardzo podobnych rzeczy.

Najważniejsze jest to, co odzyskujesz po drodze.